<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Szukanie igły w stogu siana, czyli jak się to nazywa?</title>
	<atom:link href="http://hell.pl/wasaty/blog/2009/07/20/szukanie-igly-w-stogu-siana-czyli-jak-sie-to-nazywa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://hell.pl/wasaty/blog/2009/07/20/szukanie-igly-w-stogu-siana-czyli-jak-sie-to-nazywa/</link>
	<description>O tłumaczeniach przy fajce i kawie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 15 Jul 2010 20:43:09 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Początkujący Tłumacz vs. Tekst Specjalistyczny</title>
		<link>http://hell.pl/wasaty/blog/2009/07/20/szukanie-igly-w-stogu-siana-czyli-jak-sie-to-nazywa/comment-page-1/#comment-58</link>
		<dc:creator>Początkujący Tłumacz vs. Tekst Specjalistyczny</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Sep 2009 14:41:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://hell.pl/wasaty/blog/?p=230#comment-58</guid>
		<description>Całkiem niedawno pracowałem nad tłumaczeniem katalogu okuć budowlanych (PL -&gt; EN). Masakra. Żaden słownik nie był w stanie pomóc. Nie wiem, co bym zrobił bez internetu, chociaż i tu było dużo kłopotów - choćby z powodu ogromnej ilości źle wykonanych opisów produktów stworzonych przez chińskich producentów. Musiałem zwiedzić naprawdę wiele stron, żeby uzyskać choć minimalną pewność, że tłumaczę we właściwy sposób. Bardzo przydało się Google Books - to tak a propos podręczników, o których Pan pisze. Znalazłem tam trzy książki z dużą ilością definicji i obrazków, co ułatwiło mi weryfikację terminologii. Tak czy siak – po polsku wielu producentów nazywa rzeczy, jak im się podoba, albo w sposób zupełnie błędny. Po angielsku – terminologia różni się zależnie od tego, czy to jest UK, USA czy insza Australia, do tego istnieje spora grupa rzeczy produkowanych i używanych w UK/USA, ale niewystępujących w naszej części Europy i na odwrót. Dorzućmy do tego, że nijak nie specjalizuję się w tej dziedzinie ani nawet w podstawowym zakresie nią nie interesuję. ;) Na szczęście kolega, który nalegał na wykonanie tego tłumaczenia, bardzo mi też pomagał mailowo, odpowiadał na różne pytania, chociaż z początku zupełnie nie rozumiał, dlaczego mnie – jako tłumaczowi, który tylko przekłada słówka – potrzebne jest &gt;zrozumienie&lt; tego, co widzę i opisuję. ;) Było ciężko i tłumaczenie na pewno idealne nie wyszło, ale mam poczucie, że zrobiłem, co mogłem, żeby miało ręce i nogi. Napotkałem w trakcie pracy kilka tłumaczeń w polskim internecie, w których sam po parunastu dniach czytania różnych stron i oglądania angielskich katalogów w PDF-ach dostrzegałem wiele błędów, więc pocieszam się, że z moim tłumaczeniem najgorzej na pewno nie jest. ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Całkiem niedawno pracowałem nad tłumaczeniem katalogu okuć budowlanych (PL -&gt; EN). Masakra. Żaden słownik nie był w stanie pomóc. Nie wiem, co bym zrobił bez internetu, chociaż i tu było dużo kłopotów &#8211; choćby z powodu ogromnej ilości źle wykonanych opisów produktów stworzonych przez chińskich producentów. Musiałem zwiedzić naprawdę wiele stron, żeby uzyskać choć minimalną pewność, że tłumaczę we właściwy sposób. Bardzo przydało się Google Books &#8211; to tak a propos podręczników, o których Pan pisze. Znalazłem tam trzy książki z dużą ilością definicji i obrazków, co ułatwiło mi weryfikację terminologii. Tak czy siak – po polsku wielu producentów nazywa rzeczy, jak im się podoba, albo w sposób zupełnie błędny. Po angielsku – terminologia różni się zależnie od tego, czy to jest UK, USA czy insza Australia, do tego istnieje spora grupa rzeczy produkowanych i używanych w UK/USA, ale niewystępujących w naszej części Europy i na odwrót. Dorzućmy do tego, że nijak nie specjalizuję się w tej dziedzinie ani nawet w podstawowym zakresie nią nie interesuję. <img src='http://hell.pl/wasaty/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Na szczęście kolega, który nalegał na wykonanie tego tłumaczenia, bardzo mi też pomagał mailowo, odpowiadał na różne pytania, chociaż z początku zupełnie nie rozumiał, dlaczego mnie – jako tłumaczowi, który tylko przekłada słówka – potrzebne jest &gt;zrozumienie&lt; tego, co widzę i opisuję. <img src='http://hell.pl/wasaty/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Było ciężko i tłumaczenie na pewno idealne nie wyszło, ale mam poczucie, że zrobiłem, co mogłem, żeby miało ręce i nogi. Napotkałem w trakcie pracy kilka tłumaczeń w polskim internecie, w których sam po parunastu dniach czytania różnych stron i oglądania angielskich katalogów w PDF-ach dostrzegałem wiele błędów, więc pocieszam się, że z moim tłumaczeniem najgorzej na pewno nie jest. <img src='http://hell.pl/wasaty/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
